..do nich, pewien
zwierzchnik przyszedł do Niego i oddając pokłon, prosił.
Mt
9,18
Prosić możemy
zawsze. Przerwać Mu nawet, nie czekać na właściwy moment, nie dbać o wyczucie
sytuacji czy polityczną poprawność. Bo nie ma na co czekać. Nic się nie
rozwiąże samo, bez nas, bez Niego.
Mogę prosić,
kimkolwiek jestem. W jakiś sposób cierpienie, słabość, to, o co ciągle się
potykam - dają mi do tego prawo. Nawet jeśli dotąd nigdy tak naprawdę nie
płakałam przed Nim. Albo jeśli zawiodłam. Czy też sądziłam, że mam władzę nad
własnym życiem. Dziś mogę to zmienić. Muszę.
Prosić Boga to uznać
Jego wyższość. Jemu się pokłonić. Doświadczyć, że jestem prochem. Nic nie
znaczę. Ale że On może wszystko.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz