Wróciłam do Pratchetta (przepadłam, już tak trzeci dzień mnie trzyma). Zatęskniłam za babcią Weatherwax et consortes... :D i jestem już
przy Carpe Jugulum.
Zastanawiające - czytam to kolejny raz, a za każdym
razem inne fragmenty mnie zaskakują.
Przy jednym dosłownie szczęka mi opadła.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz