Nie wierzę w przypadki. Wiem Komu zaufałam. Można narzekać na los, że kopie, że kładzie kłody pod nogi, i że tylko deszcz pada. Można kłócić się z Panem Bogiem, biadolić i „wygarniać” Mu, co się o Nim myśli. Lub przeciwnie – być obojętnym na Jego Słowo. Skrajności są bardzo niedobre. Bo wiem, że będę chodzić po wodzie tylko wtedy, jeśli z wiarą i pokorą Mu zaufam. Bez awantur, z szacunkiem należnym Ojcu. Wciąż się tego uczę. I dziękuję za każdą lekcję Panu Bogu w Trójcy Jedynemu. I za opiekę Najświętszej Panienki. Bo to Ją, idąc do pracy, codziennie proszę, by okryła mnie i mój zespół Swoim płaszczem. I choć bywa bardzo ciężko, to zawsze czuję tę moc. Bożą Moc.
http://faith-and-love.blog.deon.pl/2015/02/04/z-deszczu-pod-rynne/
Tego tekstu było mi dzis potrzeba - i nie tylko dziś, bo chyba jeszcze bardziej przyda mi się w niedzielę :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz