Możemy je określić jako bezpłodne narzekanie, chociaż nie zawsze nieuzasadnione (jak wiemy św. Benedykt zaznacza, że mnich może mieć ku niemu słuszne motywy). Istotny jest przymiotnik: szemranie jest bezpłodne, a zatem nie wnoszące nic, nie rozjaśniające problemu, a wręcz przeciwnie: potęgujące napięcie i zagęstniające niejasności.
Dlaczego szemrzemy? Przyczyn możemy wyliczyć kilka. Po pierwsze ponieważ coś jest dla nas za trudne bądź w naszej ocenie niesprawiedliwe; po drugie kiedy się czegoś lub kogoś boimy, to, aby odreagować, wówczas upuścimy odrobinkę jadu w korytarzu bądź przy kawie do czyjegoś chętnego ucha; po trzecie kiedy coś jest niezrozumiałe, wówczas i to może powodować ów odruch obronny, jakim jest narzekanie. Zwróćmy uwagę, że szemranie tworzy pozór wspólnoty – nikt przecież nie narzeka przed lustrem, ale zawsze wobec kogoś. Mówimy jednak, że jest to wspólnota pozorowana – nie zależy jej bowiem na dobru wspólnym, ani żadnej odpowiedzialności taki krąg paplających narzekaczy wziąć na siebie nie chce. Reguła zresztą pokazuje nam szemranie przede wszystkim jako chorobę życia wspólnotowego
Fragment książki "Cywilizacja psałterza. Studia nad Regułą św. Benedykta"
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz