Co dzień stawałem przed umęczonymi twarzami, przed ludźmi po przejściach. Ci ludzie czekali na jedno – na Ewangelię, na Dobre Słowo, na to, że ktoś im przypomni od Kogo pochodzą, i że ich życie ma sens.
Piszę o tym, bo mam coraz większe przekonanie, że tym ludzie w Kościele muszą się zająć. Dawaniem nadziei innym. Dziś niewielu ją daje innym.
Te dialogi przypominają mi, że chrześcijaństwo jest sprawą poważną (nie w sensie nastroju), że samo chrześcijaństwo jest skandalem, kamieniem o który inni się potykają, również sami chrześcijanie. Ono staje się powodem zgorszenia, dla samych chrześcijan. Bo Jezus był powodem zgorszenia, bo Krzyż był i jest powodem zgorszenia. Bo Miłosierdzie jest gorszące. Ludzie dziś potrzebują nadziei, Boga po prostu, reszta z tego wyniknie.
http://kramer.blog.deon.pl/2015/03/27/rozmowk/
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz