Mam mnóstwo grzechów. Może nie są one spektakularne, ale jest ich dużo, jednak nie same grzechy są najważniejsze. Nasze myślenie; myślenie cywilizacji rzymskiej, skupia się zbyt mocno na samych casusach. A przecież ważniejsze jest to, jak grzechy szatkują moje serce i moje myślenie. Gdy pojawiają się grzechy, zaczynam żyć i działać jak egoista. Liczy się: moje poczucie bezpieczeństwa, moje przyjemności, moja seksualność, moje zadowolenie w relacjach, moje racje, moje opowiadania. „Ja” w centrum i wszystko wkoło „mnie”. Mogę oczywiście to kręcenie się wokół siebie ubierać w piękne słowa i teorie. Co z tego, że to ładnie wygląda i brzmi? Mogę założyć ornat ze złotym haftem, stanąć za marmurowym ołtarzem, używając złotych kielichów. Co z tego, skoro w moim sercu jest grzech i słabość, a co ważniejsze, to co po nich w nim zostało?
http://kramer.blog.deon.pl/2015/05/13/ocalony/
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz