Eliasz. Miał dobry kontakt z Bogiem, a jednak pewnego dnia prosi, by Bóg odebrał mu życie, bo ma dość. Przychodzi – musi przyjść – taki moment w życiu każdego, kto idzie za Jezusem, że ma dość, że chce to wszystko, co wiarą nazywamy – zostawić. I żyć bez Boga. Żyć bez tego utrapienia. Wiara jest w pewnym momencie utrapieniem. Jednak nie jak obciążenie, ale jak coś, o co trzeba walczyć. To jest ciągłe zmaganie się z sobą, ze światem i z samym Bogiem. Szukanie, proszenie; świadomość tego, że Bóg jest blisko, a zarazem jakby odległy. Wiara to często poczucie, że walczymy i jesteśmy w tej walce sami, bo jak mówimy: inni się Bogiem nie przejmują, żyją jakby Go nie było. I rodzi się frustracja, mamy wrażenie, że to jakieś niekończące się utrapienie. Tego samego doświadczył Eliasz. Zmęczył się tym ciągłym zmaganiem się o Boga. Ogarnia go frustracja, wręcz jakaś depresja, nawet jeść mu się nie chce.
http://kramer.blog.deon.pl/2015/08/09/wiara-nie-religijnosc/
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz